Nie wiem czy to „zasługa” pogody, czy też „wychodzenia” przez Sądy ze stanu epidemii ale ostatni tydzień był bardzo intensywny. Był tak intensywny, że nawet ciężko mi zebrać myśli, żeby go podsumować czy nawet wspominać.

Pisałam w poprzednim artykule, że czeka mnie w tamtym tygodniu maraton spraw sądowych.

Oprócz środy, każdy dzień upływał mi na prowadzeniu mniejszych lub większych sporów w Sądzie. Co więcej oprócz dwóch wizyt w sądach w Łodzi, czekała mnie podróż do sądów w Częstochowie i dwukrotnie do Warszawy. Kto jechał drogą z Łodzi do Częstochowy wie jakie to wyzwanie… Dodatkowo dwukrotnie wracając z Warszawy towarzyszyły mi załamania pogody. Tak się fajnie jechało:

Mecenas i Hipcio za kierownicą

Czekała mnie też oczywiście praca bieżąca i nie ukrywam, że bez mojej Współpracowniczki Patrycji już dawno musiałabym  sobie „strzelić w łeb”. Na szczęście, otaczają mnie ludzie, na których wiem, że mogę liczyć. 

Pozwól więc, że nie będę dziś opisywać szeroko czym się zawodowo zajmowaliśmy w poprzednim tygodniu. Podzielę się dwoma  przykładowymi tematami.

Napiszę jednak też coś mniej prawniczego, podzielę się tym: za jakie małe rzeczy jestem wdzięczna z tamtego tygodnia? Taka retrospekcja miłych drobnych rzeczy, również mi dobrze zrobi.

I. Odmowa świadczenia postojowego – czy warto odwołać się od decyzji ZUS?

Opiniowaliśmy przykładowo trzy decyzje odmowne ZUS w zakresie świadczenia postojowego.

Jedno z zapytań brzmiało (stan faktyczny nieznacznie zmieniony, pisownia zachowana oryginalna):

Prowadzę działalność gospodarczą jednoosobową Salon Masażu założoną 2016 roku. Do tej pory cały czas działalność funkcjonowała dobrze, regularnie wszystkie składki opłacałem.Każdego miesiąca miałem przychód z firmy.
Złożyłem wniosek do ZUS o postojowe i uzyskałem odmowę, bo nie spełniałem kryterium. Ponieważ nie było spadku o 15%.
Ostatni przychód z działalności firmy był w styczniu.
W lutym 0 zł – pierwszy miesiąc bez przychodu, ponieważ z chorą córką przebywałem w szpitalu a później sprawowałem opiekę nad nim.
W marcu 0 zł – ponieważ klienci już mi odmawiali wizyty
W kwietniu tak samo. Salon był zamknięty zgodnie z wytycznymi Rządu i nie miałem przychodów. ZUS mi odmówił postojowe w tych miesiącach.

Odpowiedź, czy ZUS postąpił prawidłowo i czy warto w sytuacji Klienta złożyć odwołanie od decyzji ZUS, znajdziesz w artykule opublikowanym na blogu:

Świadczenie postojowe – Jaki musi być spadek przychodów?

II. Kwestionowanie przez ZUS umowy o pracę – czyli jak ciężko czasem przekonać ZUS, że pracę naprawdę się świadczy. 

Temat kwestionowania przez ZUS umów o pracę, poruszałam wielokrotnie na blogu. Jeśli chcesz bardziej zapoznać się z tematem, zacznij przykładowo tutaj.

Bardzo istotną rzeczą w takiej sytuacji jest świadomość, iż żeby udowodnić pracę i przekonać ZUS (lub następnie Sąd) do swoich racji trzeba udowodnić przesłanki stosunku pracy, wynikające z kodeksu pracy.

Zgodnie z art. 22 Kodeksu pracy, przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

Cechami charakterystyczne dla stosunku pracy są więc:

  • podporządkowanie pracownika kierownictwu pracodawcy,
  • odpłatność wykonywanej pracy,
  • wykonywanie pracy osobiście przez pracownika,
  • powtarzalność pracy w codziennych lub dłuższych odstępach czasu,
  • wykonywanie pracy w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę.

I to powyższe trzeba udowodnić.

W tym miejscu chciałabym podzielić się taką refleksją, opiniowałam już takich decyzji i / lub prowadziłam kilkadziesiąt takiego rodzaju spraw i wiem, że czasem stosunki pracy są pozorowane ale niestety tez wiem, że w większości przypadków też nie są.  Często osoby nie wiedzą, iż jest takie ryzyko, że ZUS zakwestionuje umowę o pracę i niestety nie zbierają dowodów swojej pracy. 

Zdarzają się bardzo krzywdzące decyzje, oparte na tym właśnie, że strony nie mają dużej ilości dowodów na pracę pracownika. Jednakże ja zawsze powtarzam, iż jeżeli ktoś będzie chciał fikcyjny stosunek pracy stworzyć, to odpowiednio go ukształtuje i zorganizuje dowody pracy pracownika.

W normalnych realiach, pracownik podejmujący pracę, nie kolekcjonuje dowodów swojej pracy, nie upiera się przykładowo przy tym, żeby podpisywać istotne dokumenty dla Pracodawcy, swoim imieniem efekty swojej pracy, a jednym z podstawowych pytań ZUSu jest często pytanie czy pracownik podpisywał jakieś dokumenty, czy miał pełnomocnictwo do podpisywania dokumentów itd…

Bardzo często też wiadomości mailowe, nie są podpisywane imieniem i nazwiskiem pracownika, tylko w stopce jest przykładowo nazwa firmy i stanowisko pracy. Taki fakt utrudnia przypisanie potem wiadomości mailowych do osoby, która je wysyłała.

Nie zawsze też mamy pracodawców, którzy zatrudniają wiekszą ilość pracowników, którzy taką pracę są w stanie potwierdzić.

Pracę biurowe, pomocnicze u małych pracodawców może być czasem ciężko udowodnić, mimo, że ktoś faktycznie pracował.

III. Polityka wdzięczności – czyli co może osłodzić ciężki tydzień pracy…

Cieszenie się z małych rzeczy, docenianie ich to podobno bardzo istotna rzecz. Podobno kto się umie cieszyć z małych rzeczy, to i te większe doceni. Kto nie docenia tych małych, nie znajdzie też radości w tych dużych.

Tak więc moje 5 małych radości z poprzedniego tygodnia:

  1. Wyjazd na sprawę sądową do Warszawy (dwie godziny wcześniej niż trzeba było) i śniadanie połączone ze spacerem na Saskiej Kępie. Śniadania to mój ulubiony posiłek, muszę przyznać. I jeszcze udało mi się deszczu uniknąć.
  2. W piątek przed sprawą rozwodową Klienta, która trwała do godziny 16.10…., kawa, połączona z odpisywaniem na @ w  Green Caffe Nero. W Łodzi tych kawiarnii nie ma, a jak naprawdę lubię smak ich kawy, a jeszcze bardziej wystrój tych kawiarni.
  3. Odczuwana radość z własnego związku (która zawsze mi towarzyszy po prowadzonych sprawach sądowych). I wdzięczność, że nigdy nie byłam Żoną w prawnym znaczeniu i nie musiałam przez rozwód przechodzić 😉
  4. W poniedziałek, środę, czwartek i niedzielę znalazłam czas na squasha i porządnie się zmęczyłam fizycznie.
  5. I nie przerwałam passy w Dualingo (a co, też się liczy!). Od 68 dni codziennie minimum pół godziny poświęcone zostaje na szlifowanie angielskiego, odświeżanie niemieckiego i początki nauki hiszpańskiego.

Kończyć muszę, bo jutro rano jadę na sprawę pracowniczą do Sądu w Bielsku Białej (tak, tak znów ta trasa na Częstochowę…. ale kiedyś będzie pięknie). W czwartek jadę do Sądu w Toruniu, a piątek znów Warszawa. Takie życie 🙂

Dobrego tygodnia!

Ps. I proszę idź na wybory!

Nie będę przekonywa, który kandydat jest najlepszy. Miło jednak, jeśli zagłosujesz na kandydata, który szanuje wszystkich ludzi i różnych niepowodzeń nie tłumaczy ciągle błędami innych…

Photo by BRUNO CERVERA on Unsplash

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *