System ubezpieczeń społecznych w Polsce reguluje tzw. ustawa systemowa, która wskazuje kto i w jakiej sytuacji podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu.

Stosownie do przepisów wskazanej ustawy, wspólnicy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie podlegają ubezpieczeniu społecznemu, chyba że są jedynymi wspólnikami jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

W związku z powyższym powstaje pytanie: dlaczego wspólnik posiadający 99% udziałów w spółce  będzie podlegał obowiązkowi zapłaty składek w ZUS?

I. ZUS dla wspólników spółki z o.o. 

Na początku trzeba zwrócić uwagę na to, że jedyny wspólnik jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością podlega ubezpieczeniu społecznemu.

Taki przypadek stanowi wyjątek od zasady, zgodnie z którą wspólnicy spółek kapitałowych nie podlegają opodatkowaniu społecznemu – nie są oni bowiem uważani za przedsiębiorców.

Jedyny wspólnik jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością podlega opodatkowaniu z tytułu wykonywania działalności pozarolniczej.


Inni wspólnicy spółek kapitałowych również mogą podlegać obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu ale tylko wtedy, gdy łączy ich ze spółką inny stosunek, który jest podstawą ubezpieczenia – np. stosunek pracy, umowa zlecenia.

Więcej na temat oskładkowania wspólników spółek przeczytasz w artykule:

ZUS dla wspólników oraz członków zarządu spółek handlowych

II. 99% kontra 1 % = problem z ZUS

Z tego powodu czasami zdarza się, że wspólnicy zakładali spółki, które w praktyce działały jak spółki jednoosobowe (jeden ze wspólników miał prawie wszystkie udziały), choć z informacji w KRSie wynikało, że udziały posiada więcej (np. dwóch) wspólników.

Taka konstrukcja pozwalała na to, aby spółka nie mogła być klasyfikowana jako jednoosobowa spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, a przez to jej obaj wspólnicy nie podlegali oskładkowaniu, mimo iż udział jednego z nich był tylko symboliczny.

Obecnie nie jest to już takie oczywiste.

Osoba mająca 99% udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością często jest nazywana „niemal jedynym” wspólnikiem, natomiast inni wspólnicy są wskazywani jako „iluzoryczni” bądź „symboliczni”.

Pojęcie „niemal jedynego wspólnika” spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest jednakże nigdzie prawnie zdefiniowane, powstało ono w piśmiennictwie oraz orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Przyjęcie przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 3 sierpnia 2011 roku (sygn. akt: I UK/11) istnienia „niemal jedynego” wspólnika stworzyło wiele wątpliwości, związanych przede wszystkim z pewnością obrotu – sąd nie określił bowiem definicji „niemal jedynego” wspólnika.

Można się jedynie domyślać, że chodzi o taką sytuację, gdzie jeden ze wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością będzie miał rażąco więcej udziałów od wszystkich pozostałych wspólników.

W takiej sytuacji, zdaniem Sądu Najwyższego, ten „niemal jedyny” wspólnik będzie podlegał obowiązkowemu oskładkowaniu w ZUS.

Z powyższego wynika więc, że taki wspólnik, mimo iż formalnie jest tylko udziałowcem większościowym, w świetle prawa ubezpieczeń społecznych będzie traktowany tak jakby prowadził działalność pozarolniczą.

W konsekwencji zrodzi to po jego stronie obowiązek płacenia składek w ZUS, chyba że wspólnikiem jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie będzie osoba fizyczna.

Bowiem zgodnie z ustawą systemową jedynie osoby fizyczne są obowiązane do płacenia składek na ubezpieczenie społeczne (i zdrowotne).

III. Kto to jest „niemal jeden” wspólnik spółki z o.o.?

W stanie faktycznym rozpatrywanym przez Sąd Najwyższy. jeden ze wspólników posiadał 124 na 125 udziałów.

Pojawia się więc pytanie: w którym momencie jeden ze wspólników będzie miał tyle udziałów, że będzie można go nazwać niemal jedynym, a pozostałych uznać tylko za „wspólników iluzorycznych”?

Czy wystarczy już posiadanie 19 na 20 udziałów, a może 99 na 100 udziałów?

Co więcej pojawia się również pytanie co w sytuacji, gdy tych wspólników mających po jednym udziale byłoby kilku albo co w przypadku, w którym pomimo posiadanych przez wspólnika rażącej większości udziałów umowa spółki jest tak skonstruowana, że w istocie do podejmowania jakikolwiek decyzji związanych z działalnością spółki potrzebna jest jednomyślność?

Analiza treści orzeczenia nie daje odpowiedzi na powyższe pytania, choć można wysnuć kilka wniosków.

Kto to jest „niemal jeden” wspólnik spółki z o.o.?

Aby wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością mógł być uznany dla celów związanych z ubezpieczeniem społecznym za „niemal jedynego” wspólnika, a tym samym podlegać obowiązkowi ubezpieczenia społecznego jak jedyny wspólnik jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością powinien on spełnić (w mojej ocenie) poniższe warunki:

⇒  po pierwsze, posiadane przez niego udziały muszą być rażąco większe niż udziały pozostałych wspólników.

Nie można wskazać jednoznacznie granicy, która oddzielałaby pojęcia „niemal jedynego” wspólnika oraz „większościowego udziałowca”, jednakże za takiego „niemal jedynego” wspólnika należy uznać takiego, który posiada przynajmniej 124 na 125 udziałów;

⇒  wydaje się, że unormowania zawarte w umowie spółki musiałyby wskazywać na „symboliczny” udział innego wspólnika (innych wspólników) w spółce.

Oznacza to, że posiadanie przez wspólnika rażąco niższej liczby udziałów musiałoby przekładać się na kierowanie sprawami spółki.

Innymi słowy, gdyby umowa spółki zapewniała mniejszościowemu wspólnikowi wpływ na działalność spółki, np. wprowadzenie jednomyślności w przypadku podejmowania większości decyzji, udziału wspólnika nie można by było uznać za iluzoryczny.

Znane są takie sytuacje, w których wspólnik pomimo posiadania znacznie mniejszej ilości udziałów, ma dość silną pozycję w spółce;

⇒  nie należy również zapominać o tzw. shareholders’ agrement, czyli umowach zawieranych między wspólnikami poza umową spółki – one też mogą określać pewne przywileje poszczególnych wspólników, co może skutkować zapewnieniem silnej pozycji wspólnikom mniejszościowym.

IV. 99% udziałów wspólnika w spółce zoo – czy należy obawiać się ZUS?

Nie powinno występować zjawisko tworzenia przez sądy prawa, niemniej jednak rzeczywistość jest trochę inna, orzeczenie to może być interpretowane przez ZUS szeroko, tym bardziej biorąc pod uwagę ostatnie praktyki ZUS, który wszędzie stara się znaleźć oszczędności i nowe źródła dochodów.

Choć powyższą sytuację należy ocenić jako nieracjonalną, nie należy lekceważyć stanowiska Sądu Najwyższego, gdyż daje ono Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych podstawę, aby kwestionować brak zapłaty składek przez takich wspólników, którzy formalnie są jedynie udziałowcami większościowymi.

W praktyce do takich sytuacji już dość często dochodzi – ZUS często kontroluje takie spółki, które działają w ich odczuciu w celu ominięcia prawa.

W razie wydania takiej decyzji wspólnik może jednak zawsze złożyć odwołanie od decyzji ZUS.

Podsumowanie:

Wskazany powyżej wyrok Sądu Najwyższego zaburzył pewność prawa poprzez wprowadzenie pojęcia „niemal jedynego” wspólnika spółki i brak wskazania jego definicji.

Mimo iż stanowisko to należy uznać za nietrafne, to jednak z ostrożności należałoby albo zapewnić innym wspólnikom większą ilość udziałów w spółce (np. jeden wspólnik ma 10% udziałów, drugi 90%), albo opłacić składki jak wspólnik jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

icon
Jeśli masz pytania, potrzebujesz pomocy, indywidualnej konsultacji napisz do mnie na adres: katarzyna@klemba.pl

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *